Strona główna » Aktualności » Mój bliźni – żywym sakramentem!

Mój bliźni – żywym sakramentem!

  

Druga niedziela przed Wielkim Postem w tradycji greckokatolickiej nosi nazwę „miasopustna" czyli „bezmięsna". Niecodzienna nazwa niedzieli wiąże się z tym, że nasi pradziadowie wyznania wschodniego niegdyś już owej niedzieli ostatni raz przed Zmartwychwstaniem spożywali mięsne potrawy. Dlatego też kolejna niedziela poprzedzająca rozpoczęcie Wielkiego Postu nosi nazwę „syropustna - bez sera", gdyż  tej niedzieli niegdyś grekokatolicy ostatni raz spożywali potrawy z nabiału. Terminologia niedzieli poprzedzających Wielki Post wytrwale przypomina dzisiejszym pokoleniom, że obecne wymagania wielkopostne stawiane przez Kościół są doprawdy niewielkie.

 

 

W „miasopustną - bezmięsną" niedzielę w Kościołach wschodnich czyta się  ewangelię (Łk 25, 31-46) o sądzie ostatecznym. W ten sposób Kościół przypomina wiernym, że dla chrześcijanina istnieją dwie możliwości - niebo albo piekło.

Przekaz  Łukasza 25, 31-46 jest jedynym w Ewangeliach  tak dokładnym opisem sądu podczas ponownego przyjścia Jezusa. Opis sądu ostatecznego jest swego rodzaju streszczeniem nauki i nakazów całej Ewangelii.

 

 

Jezus Chrystus jest przedstawiony jako sędzia czasów ostatecznych. Sędzia wydając wyrok nie pyta, co kto myślał, jak rozumował, jak wierzył lub jakiego był wyznania, tylko sądzi według miary miłości. „Coście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili". Przez „braci najmniejszych" należy rozumieć nie tylko ochrzczonych, ale wszystkich ludzi.

 

 

Jezus mówi wyraźnie, że mamy Mu służyć w bliźnich. Wszelka służba miłości jest służbą Chrystusowi. Nasze czyny miłości mają wymiar eschatologiczny, kto miłuje, nosi w sobie zadatek nieba. Kto nie miłuje, już ma w sobie piekło.

 

 

Bibliści rozważając ów tekst Ewangelii wg. Św. Łukasza mówią o tzw. sakramencie brata lub o żywym sakramencie, którym jest bliźni. Chrystus sakramentem spotkania z Bogiem. Brat, bliźni, drugi człowiek w świetle analizowanych tekstów jest znakiem obecności Boga, drogą do zbawienia. Chrystus chciał, byśmy na sposób ludzki szli na spotkanie Boga ukrytego w człowieku. Pod postacią gościa, który do nas przychodzi, pod postacią biednego, może kryć się Bóg. Ten, który chciał być Synem Człowieczym, powraca zawsze do nas pod postacią najmniejszego z ludzi.

 

 

Ostatnimi laty pośród wielu chrześcijan zarówno na Wschodzie jak  i na Zachodzie, pojawił się pogląd, iż istnienie wiecznego piekła kłóci się z bezgraniczną miłością Boga. Nie jest to nowatorska myśl, gdyż już kilku wschodnich Ojców Kościoła miało nadzieję, że w czasach ostatecznych nastąpi „apokatastaza" czyli „odnowienie wszystkiego" w Bogu. Mieli nadzieję, że w końcu wszyscy dostąpią pojednania z Bogiem. Jeden z nich, Grzegorz z Nysy, twierdził, że chrześcijanie mają prawo mieć nadzieję na odkupienie nawet diabła.

 

 

Ktoś może powiedzieć, że takowy pogląd kłóci się z poczuciem sprawiedliwości. Jednak byłoby tak, gdybyśmy całkowicie zanegowali zadośćuczynienie za grzechy. Niemniej, gdy przyjmiemy, że każdy będzie musiał w jakiś sposób zrekompensować swe przewinienia - np. tzw. „piekle czasowym", a nie wiecznym - wówczas poczucie sprawiedliwości zostaje zachowane. Przypominam jednocześnie, że są to tylko dywagacje Ojców Kościoła, a także współczesnych teologów.

 

I.K.

 





Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 987

  • Łytijni stychyry Uspeniju

  • Usnuła Maty Boża usnuła

  • Kyrie elejson

  • Nyni otpuszczajeszy


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?