USA: gruzińscy emigranci modlą się o pokój w ojczyźnie
Liczna w Nowym Jorku społeczność emigrantów z Gruzji modli się o pokój i niepokoi o los swoich bliskich w ojczyźnie. W niedzielę 10 sierpnia w nowojorskich świątyniach Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego wierni zapalali świece wotywne przed obrazem św. Jerzego. Wielu uczestniczyło w liturgii w intencji pokoju.
Dziennik "New York Times" donosi, że gruziński kościół pw. św. Niny - apostołki i patronki Gruzji - znajdujący się w jednej z sal katolickiej szkoły w dzielnicy Williamsburg na Brooklynie, był tłumnie oblegany w niedzielny ranek. Wielu uczestników trzygodzinnego nabożeństwa nie kryło niepokoju o los swoich bliskich z powodu toczącej się wojny na ojczystej ziemi. "Martwię się o moją rodzinę" - przyznaje 54-letnia Nina Gordadze, której córka mieszka w Tbilisi.
Tamari Japaridze, inna parafianka, mówi, że dzwoni do Gruzji co chwilę. Jej bratanek, oficer policji, został powołany do wojska, ale inni sami zgłosili się do obrony kraju. "Mój syn, jedyne dziecko, powiedział mi, że musi iść"- zwierza się kobieta ze łzami w oczach.
Nowojorscy Gruzini uczestniczyli w sobotę w specjalnych nieszporach w intencji pokoju. Niektórzy wyrazili przed budynkiem ONZ swój protest wobec agresji wojsk rosyjskich. Na transparentach wypisano hasła: "Ręce precz od Gruzji" i "Powstrzymajcie złą Rosję". Uczestnicy demonstracji domagali się wstrzymania ognia i zakończenia wojny.
"Każdy jest wściekły. Każdy boi się o swoich krewnych" - przyznaje ks. Aleksander Tandilaszwili, proboszcz parafii św. Niny, dodając, że została im tylko modlitwa o pokój.
W Nowym Jorku mieszka około 5 tysięcy Gruzinów. To największe skupisko gruzińskich emigrantów w USA. Większość z nich zarabia, pracując na budowach lub opiekując się starszymi osobami.
„Wspólnota międzynarodowa nie może opuścić Gruzji. Mogłoby dojść do eksplozji całego kontynentu". Tak nuncjusz apostolski w tym kaukaskim kraju apeluje o pomoc dla Gruzji. W wywiadzie dla Radia Watykańskiego abp Claudio Gugerotti wskazuje zarazem na ogromną odpowiedzialność międzynarodowych mediów, które w informowaniu o konflikcie winien cechować ogromny obiektywizm. Abp Gugerotti uważa, że sprzeczne informacje docierające z Gruzji kreślą scenariusz napawający ogromnym niepokojem.
„Potrzeba stabilnego pokoju, gdyż mamy do czynienia z zapalnikiem, który mógłby spowodować eksplozję całego kontynentu - zauważył nuncjusz. - Mój apel jest również błaganiem do Boga i wszystkich ludzi dobrej woli, by zrozumiano, że wojny takie, jak ta, niosą ze sobą jedynie zniszczenia, wystawiają na niebezpieczeństwo najbiedniejszych, najsłabszych. Wzywamy, by naprawdę zaprzestano wszelkich działań wojennych, by można było rozpocząć spokojny dialog; wołamy o to, by zwłaszcza wspólnota międzynarodowa nie opuściła teraz tych krajów, które przeżywają chwile wielkiego cierpienia, ponieważ bardzo trudno jest zapanować nad zaistniałą sytuacją. Potrzeba solidarnej obecności, a zarazem obiektywizmu międzynarodowych informacji. Tak, by było jasne, że świat jest obecny, że świat troszczy się o to niewielkie, ale jakże ważne terytorium" - dodał abp Gugerotti.
Nuncjusz apostolski w Gruzji wyraził nadzieję, że wiara chrześcijańska, a jednocześnie pełna komunia, jaka istnieje między Cerkwiami Rosyjską i Gruzińską, pomogą przywrócić pokój tam, gdzie broń przemawia językiem nieprzynoszącym ani rozejmu, ani wartości. Jak dotąd, wszelkie apele o przerwanie działań wojennych pozostają jednak bez odpowiedzi. Rosja odrzuciła rozejm zaproponowany przez Gruzję. Wciąż trwają walki w Osetii Południowej oraz Abchazji.







