Większe Arcybiskupstwo, czy Patriarchat?
11 października 1963 roku metropolita Josyf Slipyj w słowie skierowanym do ojców II Watykańskiego Soboru, zwrócił się z prośbą o nadanie Kościołowi greckokatolickiemu statusu Patriarchatu. Apel metropolity przyjęto głośnymi oklaskami. Jednak co było dalej?
Stolica Apostolska nie pozostała głucha na prośbę metropolity. 23 grudnia 1963 roku Watykan wydał dekret podnoszący metropolitę Josyfa do godności Większego Arcybiskupa, ale nie nadał grekokatolikom statusu Patriarchatu. Jednak w liście pasterskim (na Paschę) do wiernych w 1975 roku Josyf Slipyj podpisał się jako Patriarcha. Po dzień dzisiejszy wywołuje ten fakt nieporozumienia w Kościele greckokatolickim. Większa cześć duchownych i wiernych opowiada się za używaniem tytułu Patriarchy, chociaż prawnie Watykan nie nadał grekokatolikom takiego statusu.
Dlatego można się spotkać się z praktyką, iż w jednych cerkwiach tytułuje się Lubomira (Huzara) Patriarchą, a w innych Większym Arcybiskupem.
Zwolennicy powyższej praktyki argumentują, że używając słowa Patriarcha (Patriarchat) sygnalizuje się Stolicy Apostolskiej swe pragnienia i dążenia, dlatego nie można zrezygnować z używania w nabożeństwach tytułu „Patriarcha Lubomir". Teolog Rober Taft nawet zalecał, aby grekokatolicy nie reagowali na korespondencje z Watykanu do czasu, gdy na kopertach i w pismach nie będzie figurował tytuł Patriarchatu.
Jednak należy pamiętać, że tylko Josyf Slipyj tytułował się Patriarchą. Jego następcy, Mirosław (Lubaczywśkyj) i obecny Zwierzchnik grekokatolików Lubomir (Huzar) podpisują się jako Większy Arcybiskup. Jeśli więc sam Zwierzchnik nie określa się tytułem patriarchy, to czy jest sens uszczęśliwiać go na siłę?
Kolejny ważny argument przeciwko używaniu tytułu Patriarcha, to pewna stagnacja w środowisku ukraińskich grekokatolików. Można usłyszeć z ust wielu duchownych i wiernych: „jest dobrze, Większe Arcybiskupstwo to to samo co Patriarchat, a jeśli możemy w nabożeństwach używać tytułu patriarcha Lubomir, to w czym problem!?".
Wydaje się, że w obliczu powyższych argumentów należałoby powrócić to tytułu Większego Arcybiskupa, co może bardziej uświadamiałoby nam potrzebę faktycznego osiągnięcia patriarszego statusu. Dzisiejsza praktyka jest wygodna także dla Watykanu, który z przymrużeniem oka patrzy na grekokatolików popadających w schizofrenię. Lepszy poddany schorowany, niż zdrowy zbuntowany...
o.Ireneusz Kondrów







