Strona główna » Aktualności » GREKOKATOLICY.PL - 2011 r.: CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ!

CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ!



Śmierć kończyła i kończy życie wielkich i małych. Umarli nawet najwięksi przywódcy religijni i państwowi. O wielu z nich świat już dawno zapomniał choć, kiedyś byli podziwiani. Jedyny, który zwyciężył śmierć i zmartwychwstał, to Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel. Jego zmartwychwstanie jest dowodem, że podczas Jego drugiego przyjścia zmartwychwstaną i ci, którzy w swoim życiu podążają szlakiem chrześcijańskich wartości.

Refleksja nad Zmartwychwstaniem Jezusa otwiera oczy na prawdę, która rzadko kiedy dociera do naszej świadomości. Śmierć nie stanowi zakończenia ludzkiego życia. Skoro Bóg przeprowadza wierzących przez grób - „dolinę nicości”, to śmierć nic nie kończy, nie rozwiązuje żadnych spraw. Każdy morderca stanie twarzą w twarz ze swoją ofiarą, każdy skrzywdzony stanie wobec krzywdziciela. Wszystkie sprawy trzeba będzie podjąć na nowo. Jedynie ci, którzy wszystko w swoim życiu załatwili zgodnie ze sprawiedliwością, ustawili w świetle prawdy, mogą spokojnie przekroczyć próg śmierci. Wiele krzywd, a nawet zbrodni, popełnia się na ziemi dlatego, że krzywdziciele sądzą, iż ich złe czyny można zasypać ziemią. Będą wielce zaskoczeni, gdy Bóg wyprowadzi z grobu ich ofiary i wezwie do załatwienia wszelkich porachunków w imię prawdy i sprawiedliwości. Śmierć nic nie załatwia. Ona jedynie utrudnia załatwienie spraw bolesnych, odsuwa je na dzień naszego zmartwychwstania. Gdyby ta prawda dotarła do świadomości każdego człowieka, nikt nie wyrządziłby drugiemu krzywdy. Każdy zabiegałby o czynienie dobra swoim bliźnim, by pozyskać sobie przyjaciół i obrońców na dzień zmartwychwstania.

Prawda o zmartwychwstaniu zawsze była przyjmowana z rezerwą, począwszy od apostoła Pawła, który głosił ją w Atenach. O reakcji mieszkańców Aten mówią Dzieje Apostolskie: „A gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni naśmiewali się, drudzy zaś mówili: O tym będziemy cię słuchali innym razem”(Dz. Ap. 17, 32). Świadczenie o zmartwychwstaniu wzbudzało różne reakcje. A jak to wygląda dzisiaj? Dzisiaj spotykamy się jeszcze z większym dramatem: Zmartwychwstanie, rdzeń chrześcijańskiej wiary i chrześcijańskiego przesłania prawdopodobnie szczególnie w naszej epoce jest trudne do przyjęcia. A największą przeszkodę stanowi pozorny brak czasu. Bo faktycznie jest tak, że czasu mamy o wiele więcej niż nasi przodkowie. Zawdzięczamy to współczesnemu rozwojowi gospodarczemu, technologicznemu i społecznemu. Problem braku czasu tkwi - w nas - w tym, że często współczesne udogodnienia nie służą nam, ale my ludzie służmy im. Człowiek XXI wieku stworzył cywilizację, której staje się niewolnikiem. Nie mamy czasu dla swych rodzin, żon, mężów, rodziców, dla rozwoju swych osobistych zainteresowań, bo ciągle biegniemy, aby budować wspaniałą przyszłość. Ale czy takową przyszłość powinniśmy budować kosztem zbawienia i rodziny? Czy nie jest to nowa wieżą Babel?

 Jedno z największych niebezpieczeństw współczesnego człowieka jest to, że w pędzie życia zapomina o swoim człowieczeństwie i staje się bezduszną maszyną, do pomnażania zasobów materialnych czy politycznych. A przecież to dobra tego świata mają służyć człowiekowi, a nie człowiek im. Dlatego wykorzystajmy nadchodzące święta należycie. Zastanówmy się nad naszym życiem, ile czasu poświęcamy dla Boga, rodziny, a ile dla pracy. Zastanówmy się w ogóle czy posiadamy jeszcze prawo do tego, aby nazywać się chrześcijanami?

W życiu chrześcijanina nie może dojść do sytuacji, że zmartwychwstanie nie jest dla nas oczywistością. Należy zrozumieć, że czasem przychodzą zwątpienia w tej materii, ale to nie jest tragiczne, bo wątpliwości leżą po części w naturze człowieka. Tragiczne byłoby to, gdyby zmartwychwstanie Chrystusa, wydarzenie wielkanocne i związana z nim nadzieja na nasze zmartwychwstanie i przebóstwienie, nie były już tematem naszych rozmów i wiary, gdyby się to odsuwało i traktowało jako rzeczywistość mitologiczną. Na pewno nie jest łatwo przyjąć fundamentalną prawdę wiary religii chrześcijańskiej. Tym bardziej, że nie byliśmy przy grobie jak strażnicy... Nie widzieliśmy Go w ogrodzie jak Magdalena... Nie kładliśmy swoich rąk na Jego rany jak Tomasz... Nie cieszyliśmy się Nim tak, jak owych pięciuset braci, którzy mieli Go między sobą po Jego niewątpliwej śmierci i pogrzebie - żywego. Zostało nam tylko świadectwo tamtych czasów i nasza wiara. I dlatego wniosek jest prosty – osobista modlitwa:

Wszechmogący Boże, który umarłeś i który zmartwychwstałeś. Ty, który masz moje życie w sobie i moją nieśmiertelność w Twoim zmartwychwstaniu. Wyzwól mnie z wszelkiego zniewolenia i oświeć, abym odnalazł w Tobie Boże drogę do samego siebie, do miłości, która sprawi, że będę budował, a nie niszczył swoje jutro, własną rodzinę, swoje środowisko, całe społeczeństwo. Uczyń Ojcze, aby tegoroczna Pascha – Wielkanoc była początkiem nowego Życia, nowego Czasu i nowego Świata.

 

                PRAWDZIWIE  ZMARTWYCHWSTAŁ!                                                                                                                                   W IMIENIU

ZARZĄDU FUNDACJI ITAJ

Redakcji Grekokatolicy.pl

   

 

 

Ireneusz Kondrów

Redaktor

Szczepkowo Borowe, 17.04.2011 roku                                                                                                                                                        





Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 1479

  • Komentarze (0)


  • Pola wymagane*.

  • Spodoby, Hospody...

  • Wełyke Sławosłow'ja

  • Łytijni stychyry Uspeniju

  • Usnuła Maty Boża usnuła


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?