II niedziela postu: Uzdrowienie paralityka.
Z miasta Kafarnaum pozostało niewiele, kilka wąskich uliczek wykładanych
bazaltem, dość dobrze zachowały się mury synagogi z IV wieku i
fundamenty kilku domów. Dzisiaj nad miejscem, gdzie prawdopodobnie
dokonał się cud uzdrowienia paralityka, stoi marsjański spodek, który z
bliska okazuje się być konstrukcją z betonu i szkła. Nowoczesny kościół
zawieszony nad domniemanym domem św. Piotra, w którym miał dokonać się
cud uzdrowienia paralityka. Po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa przez
parę wieków gromadzili się w nim chrześcijanie i nazwano go domus
ecclesia.
Jezus przybywając do Kafarnaum, widocznie chciał być na osobności z
rodziną Piotra. Ale wieść o przybyciu Mistrza przywiodła rzesze
ciekawskich, szukających pocieszenia i uzdrowienia. Do tak licznego
tłumu Jezus przemawia. Jednak w głoszeniu nauki przeszkadza pewien
incydent. Czterech mężczyzn nie mogąc przedostać się przez tłum z chorym
człowiekiem, którego nieśli na łóżku, odkryło dach domu i spuściło
paralityka wraz z łożem przed Chrystusa. Położenie leżącego chorego
przed Panem, oznacza, że człowiek znajdujący się jeszcze w tym ciele, ma
obowiązek poznać Jezusa (św. Beda Wielebny + 735).
Rozbiórka dachu mogła być o tyle ułatwiona, gdyż ówczesne ubogie domy,
były niskie i składały się zazwyczaj z jednej izby. W ten sposób Marek
podkreśla niezwykłą wiarę ludzi, którzy przynieśli go do Jezusa
cudotwórcy.
Dobrze zostało powiedziane, że było ich czterech (mężczyzn niosących
nosze), bo na czterech Ewangeliach opiera się wszelka moc, a także
cztery są cnoty, na których wznosi się ufność umysłu do osiągnięcia
szczęścia (św. Beda Wielebny + 735).
Obecność czterech mężczyzn, który przynieśli paralityka, pokazuje, że
wiara ma tak wielką siłę, iż nie tylko ten, kto wierzy, osiąga
zbawienie, ale przez wiarę jednych zbawiają się drudzy. Nie wierzył ów
paralityk, ale wierzyli ci, którzy go nieśli i przez powałę spuścili.
Był on chory nie tylko na ciele, lecz i na duszy. Nie myśl, że
lekkomyślnie stawiam mu zarzut. Sama Ewangelia mówi: Jezus widząc nie
jego, lecz ich wiarę, rzekł do niego: „Wstań". Ponieważ wierzyli ci,
którzy go nieśli, paralityk odzyskał zdrowie (św. Cyryl Jerozolimski
+386).
Także naszym zadaniem (powołaniem) jest modlić się za innych, wierzyć w ich uleczenie choćby sami nie wierzyli.
Jest to jeden z dwóch epizodów, gdy Jezus odpuszcza grzechy jakiemuś
konkretnemu człowiekowi. Drugie wydarzenie ma miejsce przy spotkaniu z
jawnogrzesznicą. W obu przypadkach świadkowie nie mogą pogodzić się z
faktem odpuszczenia grzechów, nawet określają Pana Jezusa mianem
bluźniercy.
A on wypowiadając słowa: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy",
chciał zostać uznany za Boga, choć ludzka natura skrywała Go jeszcze dla
oczu ludzkich.
W Starym Testamencie tylko Bóg mógł odpuścić grzechy, a faryzeusze nie
wierzyli, że Jezus może posiadać taką władzę. Dlatego Chrystus
równocześnie uzdrawia paralityka z niemocy ciała. Wówczas, na tle owego
cudu, odpuszczenie grzechów nabiera mocy i wiarygodności.
„Sztuka lekarska - według Demokryta - leczy choroby ciała; mądrość
natomiast wyzwala duszę z namiętności." Dobry Pedagog, Twórca człowieka,
troszczy się o stworzenia; On leczy i duszę, i ciało, On lekarzem
leczącym wszystkie choroby ludzkości (Klemens Aleksandryjski +212).
„Weź łoże twoje" - tzn.: ponieś to, co ciebie niosło, zmień los ciężaru,
aby to, co było świadectwem słabości, stało się dowodem zdrowia, a łoże
twej boleści stało się znakiem mojego uleczenia, aby wielkość ciężaru
świadczyła też o wielkości siły (św. Piotr Chryzolog +450).
Od tamtej Pory Ludzie doświadczają zbawiennej moc Jezusa. W ciągu wieków
przychodzą do Niego miliony, aby uzyskać przebaczenie, aby usłyszeć owe
uzdrawiające słowa: „Odpuszczają ci się twoje grzechy".
Ireneusz Kondrów
Zobacz fotoreportaż -Kafarnaum








śro marzec 21, 2012, 05:38:40