Strona główna » Aktualności » LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Grekokatolicy.pl”.

LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Grekokatolicy.pl”.



Jego Ekscelencja

Włodzimierz R. Juszczak OSBM

Biskup Diecezji Wrocławsko – Gdańskiej


 

 

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W odpowiedzi na pismo z dnia 25 listopada 2011 roku pragnę wyrazić swą opinię dotyczącą decyzji Biskupa tj. cofnięcia zgody na rozpowszechnianie czasopisma „Grekokatolicy.pl” na terenie eparchii wrocławsko-gdańskiej.

 W pierwszej kolejności chciałbym zaznaczyć, że nie rozumiem sugestii Biskupa dotyczącej braku oddelegowania mnie do reprezentowania oficjalnego stanowiska Kościoła greckokatolickiego w sprawach społecznych i politycznych, ponieważ nigdy nie rościłem sobie prawa do reprezentowania oficjalnego stanowiska UKGK. Niejednokrotnie informowałem czytelników, że czasopismo jest inicjatywą społeczną i nie reprezentuje oficjalnego głosu UKGK. Proszę  zatem o wskazanie fragmentu czasopisma, w którym pisałem, że moja opinia to oficjalne stanowisko UKGK.  

Ponadto pragnę zaznaczyć, że Fundacja im. Metropolity Andrzeja Szeptyckiego ITAJ, w ramach której prowadzę portal oraz czasopismo „Grekokatolicy.pl” została powołana za błogosławieństwem metropolity Jana Martyniaka (L.dz. 589/XI/07). Po przesłaniu statutu Fundacji do Kurii metropolitalnej w Przemyślu, nie otrzymałem żadnych zaleceń co do korekty zakresu działalności organizacji. Ów statut zawiera między innymi zapis w § 7: „Cele Fundacji realizowane są przez: 1. Organizowanie i finansowanie: 1.) międzynarodowych seminariów naukowych; (…) 5.) działalności wydawniczej w zakresie naukowym, informacyjnym i artystycznym (publikacja książek, czasopism, albumów, płyt, kastet oraz wydawnictw na nośnikach elektronicznych); (…) 9.) prowadzenie internetowych serwisów informacyjnych…”. Po zakończeniu posługi duszpasterskiej w parafiach zostałem formalnie oddelegowany przez ks. Arcybiskupa Martyniaka do pracy w Fundacji. Jeśli przeanalizuje Biskup przywołane wydarzenia, może dojść do wniosku, że oczywiście nie jestem rzecznikiem prasowym UKGK w Polsce, ale na pewno mogę prowadzić działalność wydawniczą. Przynajmniej ja nie mam w tym temacie wątpliwości.

Księże Biskupie proszę mi wyjaśnić, jak mam rozumieć słowa Ekscelencji mówiące o moim bezpośrednim zaangażowaniu w czasie ostatnich wyborów? Nie administruję parafią, gdzie były odczytywane listy Związku Ukraińców w Polsce wspierające pana Sycza lub gdzie organizowano polityczno - wyborcze wyjazdy autokarowe do okręgu wyborczego nr 34; nie organizowałem nabożeństw z aktywnym udziałem polityków; nie reklamowałem żadnej opcji politycznej na moim portalu. Swoją drogą czy brak jakiejkolwiek oficjalnej reakcji w stosunku do administratorów i proboszczów miejsc, gdzie działy się wspomniane incydenty, należy odczytywać właśnie jako oficjalne stanowisko UKGK?

Jedynym wątkiem, który mógłby posłużyć oponentom zarzucającym mi rzekome bezpośrednie zaangażowanie wyborcze, mogą być moje artykuły dotyczące jednego z polityków. Pisałem o Mironie Syczu, gdyż w poprzedniej kadencji to on był jedynym greckokatolickim posłem w Sejmie. Dlatego przypomniałem tuż przed wyborami, jak owa kadencja posła po części wyglądała. Było to szczególnie ważne w sytuacji, gdy inni duchowni angażowali posła w nabożeństwa religijne: wmurowanie kamienia węgielnego czy fundowanie krzyża, nie mówiąc już o wspólnych fotografiach z Arcybiskupem. Czy w ocenie Biskupa publikowanie artykułów ujawniających antykatolickie głosowania oraz poglądy polityka uważającego się de facto za praktykującego grekokatolika jest niezgodne z nauką UKGK?

Chyba, że UKGK akceptuje sytuację, gdy praktykujący polityk greckokatolicki przywołuje szowinistyczne sformułowania na łamach ogólnopolskiej gazety? Mam na myśli następującą wypowiedź posła: „starsze osoby oburzyły się, dla których takie dyskusje (o modlitwie w j. polskim – I. K.) – to prawie świętokradztwo”. Uważam, że polityk, którego zadaniem jest troska o dobro wspólne obywateli RP nie powinien przytaczać szowinistycznych wypowiedzi nawet osób trzecich. Ponieważ przywoływanie takich wypowiedzi może budzić pogardę do osób innych narodowości, a także rodzi niebezpieczeństwo forowania materialistycznej religii, która w miejsce Boga stawia ojczyznę. Pan poseł Miron Sycz komentując dyskusję na temat wprowadzenia polskojęzycznych nabożeństw dla osób narodowości polskiej lub spolonizowanych Ukraińców w tygodniku „Nasze Słowo” nr 8 (2794) 2011 r. miedzy innymi twierdził także, że: u nas, (..), nie ma problemów z polską większością”. Z takich wypowiedzi posła można wnioskować, że jeśli Polacy stanowią mniejszość w UKGK, to mogą być dyskryminowani i nie mają prawa do modlitwy w języku polskim? Przywołana logika może również sugerować, aby tak traktować wszystkie mniejszości narodowe w UKGK. W moje ocenie takie wypowiedzi mogą szkodzić ogólnej polityce RP wobec mniejszości Ukraińskiej w Polsce. Ponieważ można przypuszczać, że gdyby Rząd RP kierował się proponowaną logiką - tj.  zasadą prawa tylko dla większości - mógłby powiedzieć, że u nas nie ma problemów z ukraińską większością, więc nie macie prawa np. do nauki języka ukraińskiego. Takie wydają się konsekwencje stosowania prawa Kalego.

Jednak, gdy zadałem mu pytania - poprzez list otwarty - w telewizji „Bart-Sat”, które dotyczyły poglądów prezentowanych na łamach Naszego Słowa odnoszących się do polskojęzycznych nabożeństw dla Polaków, pan Miron Sycz już nie przywoływał radykalnych wypowiedzi. Wówczas twierdził mniej więcej, że owe kwestie nie są w jego kompetencjach, że od tego są Synody, że nie wie, ile jest mieszanych polsko-ukraińskich małżeństw w parafii Bartoszyckiej (przytaczam z pamięci- I.K.) Czy nie widzi Biskup w przywołanych zdarzeniach niekonsekwencji i hipokryzji?

Jeśli chodzi o moje zaangażowanie dotyczące publikowania materiałów dokumentujących poglądy osób publicznych, to nie mam sobie nic do zarzucenia. Takie publikacje ukazały między innymi negatywną rzeczywistość tj. pewną bezkarność w wyrażaniu swych niechrześcijańskich poglądów na łamach ukraińskojęzycznych gazet. Owi „kozacy” czują się bezkarni, gdyż wiedzą, że generalnie Polacy nie znają j. ukraińskiego, dlatego pozwalają sobie na przywoływanie szowinistycznych poglądów lub zachowań.  Ujawnienie chociaż jednego przypadku ma sens, gdyż uświadomi im, że nie zawsze mogą być bezkarni.

Myślę, że ks. Biskup zaznajomił się z moim artykułem pt.: „Poseł Miron Sycz funduje krzyż i foruje prawo antykatolickie.  Przykład rozdwojenia jaźni, czy traktowanie cerkwi jako trampoliny wyborczej?”. Ów artykuł ujawnił między innymi antykatolickie głosowania pana Sycza. Jak wobec tego ma się fakt np. umieszczenia na oficjalnym portalu Eparchii wrocławsko – gdańskiej www.cerkiew.net.pl po wyborach następującego artykułu pt.: „Український синдром на польських виборах (Ukraiński syndrom podczas polskich wyborów)”. W owy artykule według mnie niedwuznacznie przedstawiono pana Mirona Sycza niejako ukraińskiego „bohatera” nękanego brutalną nagonką ukraińskich konkurentów politycznych. Fragment tegoż artykułu: „W wirze wyborczej kampanii, Ukraińcy, którzy walczyli z Ukraińcem (Mironem Syczem – I.K.) nie przebierali w niczym. W ruch szły najbrudniejsze wyborcze technologie, włącznie z wykorzystaniem kościelno – religijnej problematyki, jako przedmiotu dyskredytacji konkurenta. (…) Przy tej okazji oskarżano M. Sycza o wspieranie aborcji, homoseksualnych małżeństw oraz wychowywanie przez nie dzieci. Kalkulacja prosta, o ile Cerkiew nie toleruje takich kwestii, to i wyborcy wyprowadzą „prawidłowy” ostateczny wniosek. Innymi słowy, ukraiński kontekst polskich wyborów ponowie ukazał jedną z najgłówniejszych wad narodowych – podatność na cudze obietnice, brak narodowej godności i brak zdolności do zjednoczenia w decydujących momentach.”

Następnie autor artykułu przywołuje treści, które mogą sugerować, że konkurenci polityczni lub, ci którzy odważyli się skrytykować politykę ZUwP wspierającą pana Sycza są - wytworem ducha ruiny, choroby narodowej - jak historyczni buntownicy z czasów kozackich, którzy swoich hetmanów wydawali wrogom na pal. Czy nie uważa Biskup, że przytoczony artykułu mógł wywołać więcej konsternacji, niż portal grekokatolicy.pl przywołujący autentyczny sposób głosowania posła? Czy wypada Kościołowi publikować artykuł, który może zachęcać do kompromisów, nawet kosztem fundamentalnych zasad Kościoła katolickiego. A jeżeli tak, czy powstrzymanie kolportażu nie jest przejawem podwójnej moralności? W moim przypadku wymaga się apolityczności, a portal cerkiew.net.pl czyli Diecezja Wrocławsko – Gdańska może publikować materiały poniekąd rehabilitujące polityków i wyborców, dla których wartości religijne są drugorzędne?

Czy oficjalny portal Eparchii Wrocławsko – Gdańskiej cerkiew.net.pl publikując przywołany artykuł nie przyczynia się do demoralizacji grekokatolików, którzy mogą odnieść wrażenie, iż w imię wartości narodowych można nie przestrzegać doktryny UKGK w następujących kwestiach:

  1. aborcji;
  2. równouprawnienia małżeństw heteroseksualnych z homoseksualnymi;
  3. tworzenia rodzinnych domów dziecka oraz rodzin zastępczych przez pary jednopłciowe - homoseksualne?
  4. zapłodnienia pozaustrojowego, handlu embrionami powstałymi w ten sposób, eksperymentów na takich embrionach.

Postawioną hipotezę wyprowadzam z faktu, że ów polityk podczas swej kadencji parlamentarnej głosował wbrew nauczaniu Kościoła katolickiego między innymi w przywołanych powyżej kwestiach. Materiały dotyczące głosowania są dostępne na stronach rządowych. Z tego, co mi wiadomo polityk nigdy nie przyznał się publicznie w mediach do popełnionego błędu. Czy uważa ks. Biskup, że w taki przypadku wystarczy tradycyjna spowiedź? Przewodniczący KEP ks. abp Józef Michalik powiedział ongiś jednoznacznie: „Jeśli poseł, deklarujący się jako świadomy, o pogłębionej wierze i uformowanym sumieniu katolik, nie poprze całkowitego zakazu aborcji, na pewno powinien pójść do spowiedzi, nawrócić się, przyrzec poprawę i publicznie odwołać, a nawet naprawić swoją złą decyzję.” Kongregacja Nauki Wiary o postawie katolickiego polityka mówi następująco: „Jeśli wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawienia się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, to politycy katoliccy zobowiązani są do tego w sposób szczególny, na płaszczyźnie im właściwej. Wobec projektów ustaw sprzyjających związkom homoseksualnym trzeba mieć na uwadze następujące wskazania etyczne. W przypadku. gdy po raz pierwszy zostaje przedłożony Zgromadzeniu ustawodawczemu projekt prawa przychylny zalegalizowaniu związków homoseksualnych, parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw i głosować przeciw projektowi ustawy. Oddanie głosu na rzecz tekstu ustawy tak szkodliwej dla dobra wspólnego społeczności jest czynem poważnie niemoralnym. W przypadku, kiedy parlamentarzysta katolicki ma do czynienia z prawem przychylnym związkom homoseksualnym już ustanowionym, musi on przeciwstawić się w możliwy dla siebie sposób i uczynić publicznym swój sprzeciw: chodzi o należyte świadectwo prawdzie (Bł. Jan Paweł II)”.

Czy w świetle przywołanej wypowiedzi hierarchy łacińskiego oraz dokumentu Kongregacji Nauki Wiary nie czuje ks. Biskup pewnego dyskomfortu w kwestii odpowiedzialności za świadomość moralną powierzonych mu wiernych oraz duchownych? Czy wobec tego ks. Biskup nie powinien przypomnieć wiernym definicji katolickiego polityka na portalu cerkiew.net.pl, odwiedzanym przez wiernych i duchownych całego UKGK w Polsce?  Czy takowy artykuł nie byłby znacznie cenniejszy, niż np. informacja dotycząca bezpieczeństwa przeciwpożarowego w Radrużu? Jestem przekonany, że oficjalne strony internetowe Kościoła powinny być raczej wykorzystywane do ewangelizacji i katechizacji.

Czy jeśli wierni i duchowni będą uważali, że można zawierać związki poligamiczne, to też ksiądz Biskup z przykrością poinformuje, że od dziś są dozwolone? Myślę, że nie. Dlatego uważam, że w takiej sytuacji powinien ksiądz Biskup raczej bliżej przyjrzeć się zagadnieniu katechizacji swoich wiernych, a także duchownych, a nie cofać zgodę na kolportaż pisma, które odnosi się do aktualnych problemów społecznych, w świetle doktryny UKGK. Decyzja powstrzymująca popularyzację „Grekokatolicy.pl” byłaby jak najbardziej uzasadniona, gdyby pismo propagowało treści niezgodne z nauką Kościoła. Natomiast uwzględnianie dylematów ludzi, którzy nie mogą rozeznać czy I. Kondrów występuje prywatnie czy oficjalnie, powinny mieć w tym przypadku znaczenie marginalne.

Na pewno rozwiązywanie problemów społeczno-moralnych należy w pierwszej kolejności do obowiązków biskupów.  Mówi o tym KKKW: „W poszczególnych Kościołach przede wszystkim na Patriarchach i biskupach, w sposób dostosowany do każdego pokolenia i kultury, spoczywa obowiązek odpowiadania ludziom na pytanie o sens życia, jak również przez chrześcijańskie wyjaśnianie znaków czasu rozwiązywanie naglących problemów w świetle Ewangelii tak, aby wszędzie bardziej błyszczało światło Chrystusa oświecające wszystkich ludzi (Kan. 601). W posłudze pasterskiej należy wykorzystywać nie tylko zasady nauk świętych, lecz także zdobycze innych nauk i tak je podawać, aby chrześcijanie prowadzili bardziej świadome i refleksyjne życie wiary (Kan. 602.).” Jednak biskupi, z tego co mi wiadomo, nie zajęli w mediach oficjalnego stanowiska w sprawie wyborów i polityków łamiących fundamentalne zasady UKGK. Czy wobec tego, wszystkich grekokatolików obowiązuje zmowa milczenia, nawet wbrew głosowi sumienia i nauce Kościoła katolickiego? Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 1782) mówi:Człowiek ma prawo działać zgodnie z sumieniem i wolnością, by osobiście podejmować decyzje moralne. Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swojemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej”.

Nadto po wyborach parlamentarnych 2011 r., w gazecie „Nasze Słowo” nr 43 (2829) pan Miron Sycz twierdzi, że: „Księża naszej Cerkwi, włącznie z metropolitą Janem Martyniakiem, jednoznacznie poparli (uk. pidtrymaly) mnie podczas ostatnich wyborów.” Księże Biskupie, bardzo proszę mi wyjaśnić, dlaczego UKGK milczy w obliczu przywołanej wypowiedzi, która w mojej ocenie jest dezinformująca i destrukcyjna, a pośrednio dotyczy też eparchii zarządzanej przez Ekscelencję.  Czy nie powinien ks. Biskup raczej martwić się konsternacją tych wiernych, którzy dobrze znają nauczanie UKGK, albo tych, którzy z perspektywy czasu będą oceniać naszą rzeczywistość?  

Podsumowując, dziwi mnie decyzja Biskupa skutkująca powstrzymaniem kolportażu „Grekokatolic.pl”. Również w kontekście sprzedawanego w parafiach greckokatolickich tygodnika „Nasze Słowo”, gdzie jeden z redaktorów porównał kiedyś księży greckokatolickich do zwierząt. Domniemywam, że tygodnik „Nasze Słowo” może nadal być rozpowszechniany w ramach parafii w przeciwieństwie do „Grekokatolicy.pl”. Cóż, wydaje się, że w tym przypadku UKGK stosuje podwójne standardy.

Na pewno nie spodziewałem się podziękowania za przypomnienie w czasie wyborów wiernym nauczania Kościoła katolickiego – co powinni uczynić biskupi - ale powstrzymanie kolportażu przyniosło nieoczekiwane rozczarowanie. Biorąc po uwagę kontekst wyborczy i sposób głosowania posła, czytelnicy mogą odnieść – daj Boże omyłkowe - wrażenie, że Biskup staje w obronie rzekomo „pokrzywdzonego” polityka oraz wartości sprzecznych z nauczaniem Kościoła katolickiego. Ale to już jest problem Biskupa i jego sumienia. W mojej ocenie nie doszło do merytorycznej oceny zdarzenia w odwołaniu do Magisterium Kościoła katolickiego.  Szczególnie w sytuacji, gdy nie otrzymałem żadnego pisemnego upomnienia od strony UKGK w Polsce, czy też dyrektyw dotyczących czasopisma, że zamieszcza treści szkodzące nieskazitelności wiary i obyczajów (por. KKKW Kan. 651 § 2.) Nawet średniowieczni inkwizytorzy, czy też komuniści, starali się przeprowadzić jakieś rozpoznanie spraw. Czyżby prawodawstwo świeckie przewyższało standardami moralnymi Kościół greckokatolicki w Polsce?

Ekscelencjo, postaram się już nie komentować poczynań wspomnianego posła, bo jest on tylko szeregowym wiernym, który stara się postępować tak, jak nauczają biskupi UKGK w Polsce.  Dlatego wydaje się, że jeśli biskupi greckokatoliccy nie zajmują oficjalnego stanowiska w skomplikowanych kwestiach moralnych tuż przed wyborami, to tym bardziej nie ma się co dziwić politykom i wiernym głosującym wbrew nauczaniu UKGK.

Niemniej spróbuję, w kilku zdaniach, określić przyczynę takowego stanu rzeczy. Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że hierarchowie UKGK w Polsce nie podjęli się trudu publikacji szczegółowego dokumentu dotyczącego np. rodziny analogicznie jak w Kościele rzymskokatolickim pt. „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie”. W przywołanym dokumencie rzymskokatolickim czytam między innymi, że (pkt 158): „Trzeba w tym miejscu bardzo jasno powiedzieć, że każdy katolik, jeżeli odrzuca Prawo Boże, musi się nawrócić. Inaczej, jego przystępowanie do Komunii Świętej stanowi świętokradztwo (…). Nikt uczciwy wewnętrznie nie może wybierać grzechu, a równocześnie twierdzić, że żyje w zjednoczeniu z Bogiem. Tym bardziej nikt nie może się publicznie opowiadać za tzw. aborcją, która jest jednym z największych przestępstw obłożonych ekskomuniką wiążącą mocą samego prawa i zarezerwowaną biskupowi, za eutanazją czy za zapłodnieniem pozaustrojowym, a jednocześnie deklarować, że jako katolik nie poczuwa się do winy. W takim wypadku ma pewne, ale błędne, fałszywie ukształtowane sumienie. Wobec Prawa Bożego wszyscy są równi, również politycy”.

Gdyby w naszym Kościele został odczytany analogiczny dokument, prawdopodobnie nie dochodziłoby do powyżej przywołanych incydentów. Na pewno hierarchowie mieliby spokojne sumienie, że zrobili prawie wszystko, co w ich mocy. Jestem przekonany, że biskupi greckokatoliccy powinni się głęboko zastanowić, czy listy pasterskie nie powinny się pojawiać przy okazji ważnych wydarzeń społecznych mających miejsce w Polsce. Może takowe listy powinny pojawiać się nie mniej niż raz na kwartał, ponieważ dzisiejszy człowiek musi zmagać się z wieloma problemami, które nie zawsze potrafi rozwiązać. Księża na parafiach też nie zawsze mają możliwość profesjonalnego wypowiedzenia się na tematy trapiące ich wiernych. Wydaje mi się, że nie może być tak, iż listy pasterskie pojawiają się prawie wyłącznie przy okazji Bożego Narodzenia i Zmartwychwstania, ponieważ skutkuje to niskim poziomem świadomości moralnej wśród naszych wiernych, czego przykładem wydają się być tegoroczne wybory parlamentarne. Jako Kościół musimy podejmować się trudnych zagadnień przede wszystkim religijnych, ale także społecznych odpowiadając w ten sposób na znaki czasu. Przykładem może tu być Sługa Boży Metropolita Andrzej Szeptycki, który prawie 100 lat temu zawracał się do swoich wiernych w listach dotyczących różnych kwestii, między innymi Kościoła i polityki.

W czasie wyborów do parlamentu biskupi greckokatoliccy w 1907 roku pisali: „Wybierając posłów do parlamentu, musimy ich pytać nie tylko o patriotyzm, ale musimy także pytać czy są dobrymi chrześcijanami, katolikami (…). Ponieważ patriota, który nie jest chrześcijaninem, jest złym patriotą (…). Dlatego zanim oddacie głos na kandydata do parlamentu, starajcie się dobrze przekonać (sprawdzić), czy jest on dobrym chrześcijaninem, czy jest gotów bronić praw wiary i Cerkwi". Natomiast w kontekście wyborów w 1911 roku episkopat greckokatolicki pisał też między innymi: „Nie zapominajcie, Czcigodni Ojcowie, że oddając głos, a tym bardziej popierając jakiegoś kandydata – wyborca przyjmuje odpowiedzialność za jego postępowanie, staję się współwinnym, kiedy poseł działa na szkodę Cerkwi albo narodu. Jest bez wątpienia ciężkim grzechem oddać głos na człowieka, o którym można mieć przekonanie, że jako poseł będzie działał na szkodę katolickiej Cerkwi i narodu. Ksiądz dopuszczający się takiego grzechu, dałby wielkie zgorszenie i zasługiwałby na ciężkie kanoniczne kary

Przytoczone fragmenty greckokatolickich listów pasterskich pokazują, że nie musimy się odwoływać wyłącznie do Kościoła rzymskokatolickiego. Dlatego brak takich listów dziś w Kościele greckokatolickim, to przejaw cofania się w rozwoju naszej konfesji w porównaniu z epoką Metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Nawet prawo kanoniczne wymaga od biskupów w Kan. 615 tj:Biskupi eparchialni poprzez wydanie norm powinni się troszczyć, aby dla odnowienia duchowego ludu chrześcijańskiego w stosownym czasie były wygłaszane specjalne cykle świętego przepowiadania (KKKW)”. Z kolei Kan. 616.  mówi: „§ 2. Niech zatem nauczają doktryny Kościoła o godności osoby ludzkiej i jej fundamentalnych prawach, o życiu rodzinnym, o związkach cywilnych i społecznych, jak też o zmyśle sprawiedliwości w życiu ekonomicznym i pracowniczym, które prowadzi do tworzenia pokoju na ziemi i do postępu rozwoju ludzkości (KKKW)”.

Można też postawić hipotezę, że przyczyna braku reakcji na wydarzenia społeczne może tkwić, jak zauważył patriarcha Światosław w ostatnim liście pasterskim, w braku odwagi, aby dać świadectwo prawdzie. „Dziś nierzadko trafia się, że chrześcijanie wstydzą się wyznawać swą wiarę, osłaniają ją milczeniem i pasywnością tam, gdzie trzeba odważnie bronić Kościoła Chrystusowego i stawać w obronie praw i godności człowieka (Por. Пастирський лист Блаженнішого Святослава «Жива парафія – місце зустрічі з живим Христом», 2 грудня 2011 року Божого)”.

Moje sumienie mówi mi, że postępuję słusznie. Przysięgałem przede wszystkim wierność nauce głoszonej przez naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Skłonnością naturalną ludzi, a w tym też duchownych i biskupów jest niejednokrotne popełnianie błędów. Jeśli jestem w błędzie proszę mi to udowodnić. Nie tyle odwołując się do kanonów mówiących o autorytarnej władzy biskupów, ale do Katechizmu Kościoła Katolickiego i nauczania moralnego. Ponieważ w życiu ludzi Kościoła nie chodzi o ślepe posłuszeństwo względem przełożonych i feudalne panowanie, ale o szukanie prawy, która bardzo często jest niepoprawna politycznie.

 

 

Z modlitwą i poważaniem

 

Ireneusz Kondrów

 

Szczepkowo Borowe, 09.12.2011 roku

 

 

 

 





Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 1731

  • Komentarze (9)


  • Pola wymagane*.


I.-R.
Wpis
Pokora, pokora, pokora
Sat December 24, 2011, 14:08:53
Wydaje się mi, że posłuszeństwo jest niezwykle ważne, nawet jeżeli biskup, zwierzchnik, przełożony w Kościele popełnia błąd. Zwróćmy uwagę na przykład Ojca Pio. On zawsze był posłuszny swoim zwierzchnikom - nawet, gdy go izolowali od ludzi, szykanowali przeszkadzali w wykonywaniu pracy duszpasterskiej. Dzisiaj o przełożonych o. Pio nikt nie pamięta, bo popełnili błąd a o ojcu Pio wie cały świat, bo świat dowiedział się prawdy. Szczerze doradzam redaktorowi właśnie taką postawę. Jeżeli się nie myli to spewnością trafi na ołtarze.

Gość
Wpis
Re: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Gr
Tue December 20, 2011, 16:25:48
Czytałem trzy ostatnie numery Grekokatolika i nie znalazłem tam nic co było by niezgodne z nauką Kościoła, a artykuły były na bardzo przyzwoitym poziomie.
Smutne jest, że Władyka Włodzimierz, którego uważam za człowieka światłego i życzliwego bliźnim zareagował tak ostro.
No cóż wszyscy jesteśmy ludźmi.
Do Petro - które artykuły reprezentowały twoim zdaniem niski poziom?

katoliczka
Wpis
Re: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Gr
Tue December 20, 2011, 09:55:17
Taki sam z niego ksiądz jak redaktor. Dobrze, że go zawiesili w czynnościach duszpasterskich.

petro
Wpis
Re: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Gr
Tue December 20, 2011, 02:53:32
A ja popieram biskupa. Decyzja była słuszna, ale uzasadnienie słabe. Moim zdaniem powodem wycofania grekokatolicy.pl z kolportażu powinna być wątpliwej jakości poziom niektórych artykułów. Tytuł mógł sugerować, że grekokatolicy.pl to oficjalny organ prasowy Cerkwi Greckokatolickiej w Polsce, a faktycznie to nawet nie było czasopismo cerkiewne, bo zdaje się, że asystenta cerkiewnego nie miało.
Biskup miał prawo podjąć taką decyzję - on odpowiada za nauczanie w eparchii. Pretensje można mieć do obu biskupów, że na kolportaż tego pisma w ogóle pozwolili.
Odmowa kolportażu to nie żaden zamach na wolność słowa. (Ksiądz) Ireneusz może nadal wydawać pismo, ale kanał dystrybucji niech znajdzie sobie inny. Ciekawe, ile osób będzie nadal zainteresowana tym "wydawnictwem".
Księże Ireneuszu - za realne duszpasterstwo czas się zabrać, bo redaktor z Księdza żaden.

christoforos mendzios
Wpis
Re: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Gr
Tue December 20, 2011, 02:03:13
Już myślałem, że was zamknęli...portal nie był dostępny przez jakieś 3 dni. Napięcie między hierarchią a charyzmatem jak widać jest duże.

Gość
Wpis
Re: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Gr
Thu December 15, 2011, 18:17:01
Może wkrótce wierni Koscioła Greckkatolickiego w Polsce otrzymają polecenie o popieraniu w wyborach parlamentarnych tylko jednego przedstwiciela z jedynej i słusznej partii. Moim zdaniem jest to zamykanie ust i swoista cenzura. Poziom służalczości wobec wladzy upodabnia się do czasow sowieckich.

o. Paweł
Wpis
Re: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Gr
Thu December 15, 2011, 14:17:31
Polemizował bym ze stwierdzeniem "ślepe posłuszeństwo". Gdyż to właśnie posłuszeństwo każdy kapłan przysięga podczas wyznania wiary w obrzędzie święceń. A tam z kolei nie jest napisane jakie ono ma być. Jezus wbrew ludzkiej logice był posłuszny swemu Ojcu i gdzie go to zaprowadziło??? Tak na krzyż i z tym nie dyskutował!. Być może w Liście księdza Ireneusza jest wiele prawdziwych faktów, z którymi trudno podejmować dyskusję bo są prawdą, ale moje moje sumienie podpowiada mi, że nie tak prowadzi kapłan dyskusję z własnym biskupem.

Uważam, że to często brak posłuszeństwa powinien budzić irytację, nigdy na odwrót! Tak dla przypomnienia, z listu o. Ireneusza i z kodeksu cyt. "Na pewno rozwiązywanie problemów społeczno-moralnych należy w pierwszej kolejności do obowiązków biskupów. Mówi o tym KKKW: „W poszczególnych Kościołach przede wszystkim na Patriarchach i biskupach, w sposób dostosowany do każdego pokolenia i kultury, spoczywa obowiązek odpowiadania ludziom na pytanie o sens życia, jak również przez chrześcijańskie wyjaśnianie znaków czasu rozwiązywanie naglących problemów w świetle Ewangelii tak, aby wszędzie bardziej błyszczało światło Chrystusa oświecające wszystkich ludzi (Kan. 601). W posłudze pasterskiej należy wykorzystywać nie tylko zasady nauk świętych, lecz także zdobycze innych nauk i tak je podawać, aby chrześcijanie prowadzili bardziej świadome i refleksyjne życie wiary (Kan. 602.).”" Skoro biskup ponosi taką odpowiedzialność to biskup, a mi jako kapłanowi będącemu w jedności z moim biskupem i zachowując słowa z przysięgi kapłańskiej o posłuszeństwie, co najmniej nie wypada komentować, a już nie mówię o pisaniu listów otwartych w mediach decyzji bądź braków decyzji biskupa.

List Pasterski Patriarchy Swiatosława porusza wiele kwestii, także tą dotyczącą jedności, przytoczę dłuższy fragment;"Діяння святих апостолів показують глибоку єдність, яка існувала між членами першої спільноти Христових учнів: «Громада вірних мала одне серце й одну душу, і ні один не називав своїм щось з того, що кому належало, але все в них було спільне» (4, 32). Цей духовний стан першої християнської спільноти можна виразити словом «сопричастя/койнонія», що вказує на єдність, згоду та співжиття. Бути Церквою – це перебувати в сопричасті Святого Духа, в благодаті Господа Ісуса і в любові Бога-Отця. Єдність Церкви є, такими чином, іконою єдності осіб Пресвятої Трійці. Ця єдність проявляється на різних рівнях: на рівні Вселенської і помісної Церкви, єпархії та окремої парафії. Трапляється, що через нашу неміч і гріховність ми не віддзеркалюємо цієї єдності. Будучи свідомими цього, всі ми маємо цінувати і плекати її, зберігаючи повне сопричастя з наступником апостола Петра – Святішим Отцем, з ієрархією нашої Церкви, з місцевими єпископами та душпастирями, які діють від їхнього імені.(Zob. Пастирський лист Блаженнішого Святослава «Жива парафія – місце зустрічі з живим Христом», 2 грудня 2011 року Божого). Zwrócę uwagę na ostatnie zdanie cytatu, kapłan działa w imieniu swego biskupa, a nie w polemice z nim!

Nie zabieram się komentować i podejmować dyskusji z Listem o. Ireneusza, ale nie zgadzam się ze stwierdzeniem przedmówcy Polaka-Łacinnika o ślepym posłuszeństwie kapłanów do swoich biskupów. Pozdrawiam z modlitwą.

Adam Kufel
Wpis
W spreawie listu otwarteko
Wed December 14, 2011, 18:05:00
Ksiądz jest uczciwy i odważny. Z tego będą problemy. Pomodlę się w Księdza intencji. Taka postawa czesto budzi irytację, gdyż zdarza się, że w K. kat. nad prawdę i uczciwość przedkłada się ślepe posłuszeństwo.
Życzę aby uznano Księdza argumenty.

Polak - Łacinnnik

Jerzy
Wpis
Re: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Gr
Mon December 12, 2011, 23:36:29
To bardzo ważny i potrzebny list.
  • Spodoby, Hospody...

  • Wełyke Sławosłow'ja

  • Łytijni stychyry Uspeniju

  • Usnuła Maty Boża usnuła


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?