Strona główna » Aktualności » W Kościele greckokatolickim 15. Niedziela po Pięćdziesiątnicy: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? (Mt 22,34-40)

W Kościele greckokatolickim 15. Niedziela po Pięćdziesiątnicy: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? (Mt 22,34-40)



Dzisiejszy fragment Ewangelii ujmuje w ramy całą naukę Jezusa, ale i całość wskazań Boga czynionych przez wieki wybranemu narodowi. Przyjrzyjmy się tej sytuacji, bowiem jest niezmiernie ważna i obrazuje częsty dylemat człowieka.

 
Otóż faryzeusze po odpowiedzi Jezusa udzielonej saduceuszom w sprawie zmartwychwstania znowu knuli, w jaki sposób złapać Go na braku znajomości Pism, Prawa, na bluźnierstwie. Chcieli koniecznie udowodnić Mu, że się myli, nie ma racji, że wręcz nie zna zbyt dokładnie prawa. Toteż zadali pytanie, myśląc, że teraz przyłapią Go na tym. Zapytali: „Które przykazanie w Prawie jest największe?”


Niech nie dziwi nas to pytanie.
Znamy dziesięć przykazań Bożych, oprócz tego mamy przykazania Kościelne. Żydzi natomiast tych nakazów mieli setki. Rabini sformułowali 613 przykazań: 365 negatywnych (liczba dni w roku) i 258 pozytywnych (przyjmowana ilość kość ludzkiego ciała). Dlatego sami często spierali się nad ich ważnością i pierwszeństwem.

 

Odpowiedź Jezusa jest jedną z najważniejszych, które zmieniły bieg ludzkiej historii:

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy» 

 

Dlaczego jest to takie ważne? Bo Chrystus uświadomił nam, że kochać Go to znaczy kochać drugiego człowieka. Już nie możemy mówić, że kochamy Boga, gdy nie potrafimy kochać innych ludzi.  Nie tylko kochać nasze rodziny i znajomych (których także czasami nie potrafimy kochać!), ale osoby reprezentujące inne wyznanie, narodowości itp.. Minęło już ponad dwa tysiące lat, a wielu chrześcijan do dnia dzisiejszego nie żyje według przykazania miłości. Wydaje im się, że można chodzić do cerkwi, a wracając z niej deptać godność swojej rodziny (dzieci, żony czy męża lub podwładnego) – i to w/g nich nazywa się chrześcijaństwem.

 

Bóg powołał człowieka do istnienia z miłości, którą sam jest . Tak go stworzył, że bez miłości człowiek nie potrafi się prawidłowo rozwijać, normalnie funkcjonować, jest nieszczęśliwy. Z drugiej strony trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co to jest szczęście? Niektórym  się wydaje, że to ciągła ekstaza, brak kłótni i upojny sex itp. To nie tak!

 

Pomimo tego, że smutek i cierpienie jest wpisane w nasze życie  - W MOŚCI Z BOGIEM i CZŁOWIEKIEM - daje ono radość. Daje poczucie szczęścia. Miłość nie jest łatwa, bowiem trzeba zrezygnować z siebie. Nie ma miłości bez krzyża. Niektórzy przyjmują tą prawdę jak slogan. Inni doświadczeni życiowo wiedzą, że faktycznie miłość bez wyrzeczenia (ofiary) nie jest prawdziwą miłością.  Trudne doświadczenia życiowe hartują nas jak stal, a w konsekwencji przynoszą pogłębienie relacji z Bogiem i bliskim nam ludźmi.

 

Ileż to razy wydawało się nam, że szczęście jest w jakiś przedmiotach itp. Dziś dobrze wiemy, że po ich osiągnięciu nastąpiła pewna zmiana, ale tylko chwilowa. Ciekawe przesłanie niesie w sobie pieśń łemkowska: „jak się pobraliśmy to niczego nie mieliśmy, położyliśmy się na podłogę i się całowaliśmy…” Myślę, że przywołaną pieśń może do swojego życia odwołać wiele małżeństw. Chodzi mi o to, że niejednokrotnie w wielu rodzinach poprawił się stan posiadania, ale zostało utracone poczucie pierwotnej radości (tej z przytoczonej pieśni). Jest to pewien dowód na to, że szczęście tkwi w NAS – a nie w jakiś przedmiotach. Nie twierdzę, że jakiekolwiek przedmioty są źródłem zła. Tu nie chodzi o przedmioty, ale sposób ich zdobywania tj. że nie powinniśmy ich zdobywać kosztem szczęścia rodzinnego (np. brakiem czasu dla dzieci).

 

Prawdopodobnie jest tak, że pierwiastek Boży znajdujący się w jestestwie człowieka, objawia się w szczególny sposób w ludzkiej miłości?  Jest to cudowne wyróżnienie człowieka wśród stworzeń tj. że potrafi kochać? To upodobnienie go do obrazu Boga jest wielką, niesłychaną łaską i błogosławieństwem. Jest też zadaniem dla każdego z nas. Bowiem, by żyć w pełni, człowiek powinien umieć kochać drugiego człowieka.


Otóż, Bóg będąc miłością, również do miłości stworzył człowieka. Dlatego tylko przez miłość człowiek może się realizować. Tylko dzięki niej może być szczęśliwy, chociaż wiąże się z wyrzeczeniami.  Tylko ona zapewni mu wieczność, bo tylko ona wraz z nim do tej wieczności przejdzie.

 

Zatem, dokonując wyborów w swoim codziennym życiu, kierujmy się przykazaniem miłości, bowiem miłość pokieruje nami najlepiej. Ona pomoże nam wybrać dobro. Będziemy w związku z tym w zgodzie z Bogiem, a więc i wszystkimi Jego przykazaniami. Wtedy nie będzie dylematów, jak pojmować dane przykazanie, jak je stosować w praktyce, bowiem zawsze podpowiedzią będzie miłość.

Niech Bóg błogosławi nas Swoją Miłością. Niech ona nas prowadzi, nami kieruje, pomaga dokonywać wyborów. Niech spocznie na nas błogosławieństwo Trójjedynego Boga. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

 

Irenej

 





Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 663

  • Komentarze (0)


  • Pola wymagane*.

  • Ahne Partene

  • Wełyczania Uspeniju

  • Pryjdite, pokłonimsia... Psałom 103

  • Stepenna praznyczna 'Ot junosty mojeja'


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?