Strona główna » Aktualności » Wyznanie drugiej kategorii

Wyznanie drugiej kategorii



Hierarchowie prawosławni nie zasiadali w radzie królewskiej ani w senacie
Synod brzeski w 1596 roku miał na trwałe połączyć Kościół prawosławny z katolickim pod zwierzchnictwem papieża na obszarach państwa polsko-litewskiego. Jednak zamiast do rzeczywistej unii doszło do rozłamu Cerkwi na dwa zwalczające się odłamy: uznających prymat Rzymu unitów i dyzunitów, nadal podlegających patriarsze konstantynopolitańskiemu. Fakt ten przez lata wpływał na stosunki wyznaniowe na wschodnich krańcach Rzeczypospolitej. Z jednej strony przyczynił się do rozpowszechniania się kultury zachodniej i reformy Kościoła wschodniego, z drugiej wzmocnił niechęć wyznawców prawosławia do ekumenicznych aspiracji katolików. Unia brzeska wywarła też niemały wpływ na rozwój ukraińskiego ruchu narodowego. W tym względzie zaszła jednak daleko idąca ewolucja w świadomości ruskiego społeczeństwa – od kontestacji poprzez stopniową akceptację aż do pełnego utożsamienia się z wyznaniem greckokatolickim jako Kościołem narodowym, różnym zarówno od polskiego katolicyzmu, jak i rosyjskiego prawosławia.

Od czasu przyłączenia Rusi Halickiej do Polski w XIV wieku „religia grecka” była tolerowana przez polskich królów. Kierując się zasadą zachowania starego porządku (stariny), władcy Polski i Litwy dbali o uposażenie i przywileje Cerkwi. Wprawdzie po unii krewskiej w 1385 roku bojarzy długo byli pomijani przy nadawaniu przywilejów szlachty polskiej, ale sytuacja uległa zmianie po śmierci Witolda w 1430 roku. Nowy wielki książę litewski Zygmunt Kiejstutowicz w 1434 roku zrównał Rusinów w prawach ze szlachtą litewską. Chociaż jeszcze w XVI wieku istniały ograniczenia prawne wobec prawosławnych (zakaz wznoszenia nowych świątyń i sprawowania najwyższych urzędów w państwie), to w praktyce ich nie przestrzegano.

Ostatecznie przepisy dyskryminujące innowierców zostały anulowane na mocy przywilejów Zygmunta Augusta z 1563 i 1568 roku. Wszystko wskazuje na to, że zarówno duchowni, jak i świeccy wyznawcy prawosławia doceniali przychylność Jagiellonów. Podczas kolejnych wojen z Moskwą byli wobec nich lojalni, odrzucając moskiewską propagandę głoszącą wyzwolenie Rusinów spod katolickiego ucisku.

Niemniej prawosławie było wyznaniem drugiej kategorii w Rzeczypospolitej. Religią rządzącą był katolicyzm, który wyznawali wszyscy władcy i większość szlachty. W przeciwieństwie do biskupów katolickich hierarchowie prawosławni nie zasiadali w radzie królewskiej ani w senacie, co znacznie osłabiało ich pozycję w państwie. Stan taki był w pełni akceptowany. Ówcześni nie znali pojęcia równouprawnienia wyznań, a prawosławni w zamian za uznanie prymatu katolicyzmu byli tolerowani.

Ku reformie prawosławia

W XVI wieku Kościoły – tak prawosławny, jak i katolicki – przeżywały kryzys. W obu wyznaniach raził brak kompetencji duchowieństwa i jego niski poziom moralny. Wydaje się, że w Cerkwi negatywne zjawiska nasiliły się bardziej. Nie było odpowiedniego systemu szkolenia kleru, dlatego duchowni nie tylko nie mieli wykształcenia teologicznego, ale nieraz nie potrafili czytać i pisać. Urzędy cerkiewne nierzadko sprawowali świeccy, którzy wykorzystywali posady dla korzyści materialnych. W związku z tym często dochodziło do zatargów o cerkiewne majątki. Pod wpływem potrydenckich zmian w katolicyzmie tendencje reformatorskie zaczęły się pojawiać także wśród prawosławnych. Dostrzegali oni potrzebę zmian, tym bardziej że po zacieśnieniu unii polsko-litewskiej w 1569 roku Ruś zaczęła silniej podlegać oddziaływaniu kultury zachodniej. Kościół prawosławny zaczął stopniowo tracić wiernych, którzy przyjmowali katolicyzm oraz wyznania reformowane – kalwinizm i arianizm.

Reforma w Cerkwi (w przeciwieństwie do Kościoła katolickiego) była podejmowana oddolnie i głównie przez świeckich. Od drugiej połowy XV stulecia patriarchowie konstantynopolitańscy znajdowali się pod panowaniem tureckim i nie mogli konsekwentnie kierować odnową. W tej sytuacji naprawą Cerkwi w Rzeczypospolitej zajęły się bractwa cerkiewne i ruscy magnaci. Bractwa były korporacjami prawosławnych mieszczan organizowanymi na wzór cechów rzemieślniczych. Istniały one w większych miastach na wschodnich kresach Rzeczypospolitej. Początkowo opiekowały się tylko cerkiewnymi budynkami i dbały o materialne uposażenie duchownych. Z upływem czasu bractwa zaczęły się też przyczyniać do podnoszenia poziomu umysłowego współwyznawców dzięki zakładaniu szkół i drukarni. Wśród wielmożów najlepiej dbał o Cerkiew najpotężniejszy kniaź w Rzeczypospolitej, wojewoda kijowski Konstanty Wasyl Ostrogski. W 1576 roku w rodzimym Ostrogu założył Akademię Ostrogską. Książę należycie zadbał o poziom nauczania, sprowadzając uczonych z zagranicy. Prawosławni uczniowie mogli się uczyć w Ostrogu nie tylko swoich języków kanonicznych (greki i starocerkiewnosłowiańskiego), ale także łaciny, co przygotowywało ich do życia intelektualnego w Rzeczypospolitej. Przy szkole Ostrogski założył także drukarnię, z której wyszła słynna Biblia ostrogska, wydana w języku starocerkiewnosłowiańskim.

W stronę jedności Kościoła

Wraz z reformą Kościoła w Stolicy Apostolskiej ponownie zaczęto rozmyślać o unii z prawosławiem. Pod wpływem zagrożenia ze strony reformacji powrócono do koncepcji zjednoczenia wyznań, forsowanej już w XV wieku (unia florencka w 1439 roku). Szczególne starania na tym polu czynił papież Grzegorz XIII (1572 – 1585), który powołał w Rzymie kongregację do spraw wschodnich i kolegium greckie. Zabiegi o unię łączył z celami politycznymi, dążąc do zawiązania ligi antytureckiej z udziałem Polski i Moskwy.

Tendencje zjednoczenia Kościołów pojawiły się też w Rzeczypospolitej. Już w pierwszej połowie XVI wieku tę kwestię poruszali wybitni publicyści: Stanisław Orzechowski i kardynał Stanisław Hozjusz. Orędownikami unii byli także jezuici, a zwłaszcza ich najsłynniejszy polski przedstawiciel Piotr Skarga, który zachęcał Rusinów do uznania zwierzchnictwa papieża w swoim dziele „O jedności Kościoła Bożego”.

Wkrótce zwolennicy unii przeszli do czynów, ale początkowo rokowania nie przyniosły rezultatów. Wysłannicy papieża (Antonio Possewino i nuncjusz Alberto Bolognetti) rozmawiali przede wszystkim z Konstantym Ostrogskim. Tematem była nie tyle unia kościelna, ile uznanie przez prawosławnych reformy kalendarzowej z 1582 roku i utworzenie samodzielnego patriarchatu w państwie polsko-litewskim. Stanowisko kniazia nie było jednoznaczne. Wydaje się, że Ostrogski nie chciał wówczas ścisłego połączenia prawosławia z katolicyzmem. Czynił jednak pewne obietnice, starając się u papieża o greckich uczonych do szkoły ostrogskiej i o jego wstawiennictwo w sprawie odzyskania utraconych dóbr w Czechach i na Węgrzech.

Momentem przełomowym w zabiegach o unię była wizyta patriarchy konstantynopolitańskiego Jeremiasza w Rzeczypospolitej w latach 1588 – 1589. Zwierzchnik prawosławia podjął wówczas pewne kroki ku reformie Cerkwi. Przede wszystkim zobowiązał biskupów do odbywania corocznych synodów w celu przedyskutowania działań reformatorskich. Patriarcha obdarzył też dwa największe bractwa cerkiewne (we Lwowie i Wilnie) przywilejem stauropigii, wyłączającym je spod jurysdykcji miejscowych biskupów. Ostatnia zmiana okazała się chybiona, ponieważ doprowadziła do konfliktu bractw z hierarchami, którzy nie chcieli się pogodzić z utratą zwierzchności. Podróż Jeremiasza miała jeszcze jedno ważne następstwo. Patriarcha dotarł do Moskwy, gdzie w styczniu 1589 roku pod naciskiem cara Borysa Godunowa ustanowił nowy patriarchat. To musiało wzbudzić niepokój w Rzeczypospolitej. Wraz z ustanowieniem patriarchatu Moskwa zyskała religijną niezależność i mogła rozpocząć dążenia do podporządkowania sobie wyznawców prawosławia w państwie polsko-litewskim. Nic też dziwnego, że rokowania w sprawie unii kościelnej nabrały tempa.

W Rzymie w wigilię Wigilii

Tym razem z inicjatywą wyszli prawosławni biskupi, którzy przez związek z papiestwem chcieli wydźwignąć Cerkiew z kryzysu. Dążyli do przeprowadzenia zmian wzorem potrydenckiego Kościoła katolickiego – wzmocnienia swojej pozycji, poprawienia dyscypliny i rozwoju oświaty wśród niższych duchownych. Rozmówcami prawosławnych władyków byli przedstawiciele króla i niektórzy hierarchowie katoliccy (biskup łucki Bernard Maciejowski i arcybiskup lwowski Jan Dymitr Solikowski). Ostatecznie na synodzie w czerwcu 1595 roku ustalono warunki przyszłej unii, na które zgodziła się większość prawosławnego episkopatu. We wrześniu tego roku w Krakowie odbyła się narada inicjatorów połączenia wyznań z nuncjuszem papieskim Malaspiną. Po rozważeniu wszystkich „za” i „przeciw” delegacja prawosławnych z biskupem włodzimierskim Hipacym Pociejem i biskupem łuckim Cyrylem Terleckim na czele udała się do Rzymu. 23 grudnia 1595 roku papież Klemens VIII ogłosił uroczyście akt unii. Prawosławni w Rzeczypospolitej mieli przyjąć dogmaty Kościoła katolickiego i uznać zwierzchnictwo Rzymu. Zachowali wschodni obrządek liturgiczny, małżeństwa księży, kalendarz juliański i znaczną samodzielność administracyjną. Władycy zabiegali także u króla o miejsca w senacie Rzeczypospolitej. Zygmunt III nie mógł jednak spełnić ich prośby, ponieważ należało to do kompetencji sejmu. W ówczesnych warunkach ustrojowych i przy konserwatyzmie szlachty było to niemożliwe do spełnienia.

Zaraz po ujawnieniu planów unii ukształtowała się silna opozycja przeciwko niej. Oprócz niższego duchowieństwa byli to głównie mieszczanie skupieni w cerkiewnych bractwach oraz liczna szlachta ruska z kniaziem Ostrogskim na czele. Wydaje się, że cerkiewny laikat zaniepokoił się zbyt samodzielnymi poczynaniami biskupów. Dodatkowo opór prawosławnych podsycał z zagranicy patriarcha aleksandryjski Melecy Pigas. Opozycja dowodziła, że unia została zawarta bez ich zgody i z naruszeniem cerkiewnych kanonów. Postulowała zwołanie synodu powszechnego, na którym ponownie rozpatrzono by sprawę zjednoczenia Kościołów. Inicjatorzy unii uważali, że zgoda hierarchów w pełni wystarczy do dokonania zmian w Cerkwi. Nie doceniali pozycji świeckich w prawosławiu, którzy dzięki prawu „podawania” byli odpowiedzialni za stan materialny i duchowy swojego Kościoła. W tej sytuacji trudno było o kompromis. Przeciwnicy unii ani myśleli zaprzestać oporu i zaczęli nawet szukać sojuszników wśród protestantów.

Zamiast jedności – rozłam

Zwołany w październiku 1596 roku synod w Brześciu miał potwierdzić zapadłe w Rzymie decyzje i przekonać opornych do ich uznania. Zamiast do ekumenicznego dialogu doszło jednak do ostrego konfliktu. Żadna ze stron nie chciała ustąpić. Popierani przez Zygmunta III zwolennicy unii dążyli do zatwierdzenia porozumienia ze Stolicą Apostolską. Z kolei ich oponenci kategorycznie sprzeciwiali się uznaniu zwierzchnictwa papieża, żądając usunięcia z urzędów „zdradzieckich” biskupów. W tej sytuacji oba ugrupowania zaczęły obrady oddzielnie i zakończyły je wzajemnym potępieniem i ekskomuniką.

Uchwalona na synodzie brzeskim unia kościelna od początku była skażona niechęcią wyznawców prawosławia. Wraz z jej zawarciem Ruś została podzielona na dwie nierówne części. Z jednej strony stała popierana przez władzę państwową hierarchia unicka bez wiernych, z drugiej prawosławni wierni bez swoich pasterzy. Podzielone społeczeństwo ruskie przez lata prowadziło ze sobą spory, które przeistoczyły unię brzeską w symbol rozłamu, wrogości i przemocy.

Konflikt istniał na wielu płaszczyznach. Obie strony zarzucały sobie brak podstaw prawnych i moralnych w działaniu. Rozłamem w Cerkwi żywo interesowała się szlachta, dzięki czemu sprawa połączenia wyznań rychło trafiła pod obrady sejmików i sejmu. Dyzunici różnymi sposobami próbowali przeforsować uchwały, które doprowadziłyby do likwidacji unii lub przynajmniej załagodziły jej negatywne skutki. Wpływało to destrukcyjnie na obrady polsko-litewskiego parlamentu, w którym przecież wymagano zgody wszystkich. Najzagorzalsze spory toczyły się o majątek cerkiewny. Strony nie tylko odwoływały się do sądów publicznych, ale także dążyły do przejmowania siłą budynków kościelnych. W czasie tych rozbojów dochodziło do przelewu krwi. Im więcej jej wytaczano, tym trudniej było o pojednanie. Najbardziej znaną ofiarą sporu stał się arcybiskup unicki Jozafat Kuncewicz, którego w 1623 roku wierni zamordowali przed jego siedzibą w Połocku, ponieważ zbyt gorliwie namawiał ich do przyjęcia unii.

Wkrótce jako orędownicy prawosławia wystąpili Kozacy, dla których walka z unią stała się sztandarem ideowym w dążeniu do zdobycia praw obywatelskich. W 1620 roku asystowali przebywającemu w Rzeczypospolitej patriarsze jerozolimskiemu Teofanesowi, który odnowił prawosławną hierarchię, nadając godności biskupie kilku dyzunickim duchownym. Od tej pory Kozacy stali się zbrojną strażą nowego metropolity kijowskiego Hioba Boreckiego. W zamian mogli liczyć na jego życzliwość. Borecki zaczął pisać publicystyczne utwory, w których przedstawiał ich jako obrońców ruskości w Rzeczypospolitej.

Nienawiść zatruła krew pobratymczą

W latach 20. XVII stulecia obie strony sporu znalazły się w impasie. Popierani przez Zygmunta III unici zdawali sobie sprawę, że nie są w stanie skłonić prawosławnych do przyjęcia zwierzchnictwa papieża. W tej sytuacji postanowiono zasiąść do rozmów. Pierwsze próby rokowań nie przyniosły sukcesu (nieudane synody we Lwowie i Kijowie w 1629 roku). Dopiero po śmierci gorliwego katolika Zygmunta III pojawiły się sprzyjające okoliczności. Władysław IV już podczas elekcji poczynił obietnice uspokojenia „religii greckiej”. Ostatecznie sejm 1635 roku zalegalizował hierarchię prawosławną, przyznając nowym dyzunickim biskupom stosowne uposażenia. W ten sposób w Rzeczypospolitej wyodrębniły się dwie legalne i równoprawne struktury Kościoła wschodniego, których zwierzchnicy mogli swobodnie zabiegać o patronów i wyznawców. Jednak to nie zakończyło konfliktu. Prawosławni i unici dalej prowadzili spory o majątki kościelne i walczyli o pozyskanie wiernych.

Do poważnego zagrożenia dla unii doszło podczas powstania Bohdana Chmielnickiego (1648 – 1654). Powstańcy mienili się obrońcami prawosławia i bezwzględnie rozprawiali się nie tylko z unitami, ale także z katolikami i Żydami. Jak okrutne represje spadały wówczas na „Lachów”, świadczy los jezuity, św. Andrzeja Boboli, którego Kozacy brutalnie zamordowali w Janowie Podlaskim. Oddając sprawiedliwość, trzeba jednak nadmienić, że w reakcji wojska koronne nie wstrzymywały broni. W akcjach pacyfikacyjnych ginęli prawosławni duchowni, jak choćby ihumen monasteru w Brześciu Litewskim, św. Atanazy Filipowicz Brzeski. Niemniej podczas powstania Chmielnickiego unia była w odwrocie, a prawosławni przejęli wówczas wiele parafii Kościoła wschodniego w Rzeczypospolitej. W negocjacjach polsko-kozackich stałym punktem była likwidacja kościelnej unii na ziemiach pod zwierzchnictwem kozackiego hetmana.

Dniepr dzieli prawosławie i unię

Na dalszych losach „religii greckiej” zaważyła polityka Bohdana Chmielnickiego, który w 1654 roku postanowił zawrzeć porozumienie z carem (ugoda w Perejesławiu). To doprowadziło nie tylko do wznowienia wojny polsko-rosyjskiej, ale także do stopniowego przejmowania zwierzchnictwa nad prawosławiem w Rzeczypospolitej przez moskiewski patriarchat. Stało się to ostatecznie w 1685 roku, kiedy metropolitę kijowskiego Gedeona Światopełka-Czetwertyńskiego wyświęcił patriarcha Moskwy Joachim. Od tej pory zwierzchnicy prawosławia na Ukrainie stali się lojalnymi poddanymi cara, który wydawał się lepszym gwarantem stabilności niż kipiąca namiętnościami kozacka starszyzna.

Wraz z przejściem metropolii kijowskiej pod zwierzchnictwo patriarchatu w Moskwie sytuacja Kościoła unickiego się poprawiła. Po rozejmie w Andruszowie (1667), potwierdzonym pokojem wieczystym w Moskwie (1686), Rzeczpospolita straciła na rzecz Rosji lewobrzeżną Ukrainę z Kijowem oraz wschodnie połacie Litwy. Fakt ten przyczynił się do osłabienia pozycji prawosławnych na pozostałych obszarach państwa polsko-litewskiego. Dyzunici nie mogli już liczyć na wsparcie Kozaków, którzy albo przeszli pod panowanie cara, albo zaczęli szukać poparcia u sułtana. Ponadto wojny z Kozaczyzną i Moskwą przyczyniły się do licznych konwersji szlachty ruskiej na katolicyzm. Tym samym Cerkiew prawosławna traciła swoich świeckich patronów. Nie mogła też liczyć na pomoc władzy państwowej.

W obliczu rosyjskiego zagrożenia kolejni władcy zaczęli zdecydowanie popierać unię. Tym bardziej że na mocy wspomnianego traktatu z 1686 roku prawosławni w Rzeczypospolitej zaczęli podlegać zależnemu od Moskwy metropolicie kijowskiemu, co rodziło niebezpieczeństwo ingerencji cara w wewnętrzne sprawy Polski. W tej sytuacji zwolennicy unii z poparciem władzy państwowej przeszli do ofensywy. Na przełomie XVII i XVIII wieku niemal wszyscy biskupi obrządku wschodniego w Rzeczypospolitej uznali zwierzchnictwo papieża, przekonując bez większych trudności swoich wiernych o potrzebie tej zmiany. W przededniu pierwszego rozbioru Polski unici zajmowali już osiem diecezji z ponad 9 tysiącami parafii, gdy prawosławni mieli tylko dwie diecezje z 400 parafiami.

W XVIII stuleciu Kościół unicki przeszedł też ważne przeobrażenia wewnętrzne. Mimo zagwarantowania odrębnego obrządku unici ulegali stopniowej latynizacji. Z biegiem czasu do wielu świątyń zaczęto wprowadzać organy i likwidować ikonostasy. Upraszczano liturgię na wzór katolicki, przy siedzibach biskupów ustanawiano kapituły. Większość tych zmian, przez lata dokonujących się spontanicznie, została oficjalnie uznana na synodzie w Zamościu w 1720 roku. Ważnym instrumentem latynizacji Kościoła unickiego byli bazylianie, którzy odegrali ogromną rolę w prowadzeniu oświaty w Rzeczypospolitej. Bazylianie nie tylko szkolili własnych zakonników i przyszłych księży parafialnych, ale też prowadzili szkoły publiczne dla młodzieży z zewnątrz. Po 1773 roku wraz z pijarami stali się propagatorami nowego programu nauczania przygotowanego przez Komisję Edukacji Narodowej.

Samodzierżawie niszczy unię

Po rozbiorach sytuacja Kościoła unickiego znacznie się pogorszyła. Władcy Rosji dążyli do likwidacji unii na obszarach swego imperium. Katarzyna II starała się powiększyć stan posiadania Cerkwi prawosławnej przez zbiorową konwersję unitów na prawosławie lub dzięki popieraniu misji wśród nich.

Na terenie zaboru rosyjskiego unię zlikwidowano w 1839 roku w ramach represji po powstaniu listopadowym. Wydano wówczas uroczysty akt zjednoczenia Kościoła unickiego z Cerkwią prawosławną, pod którym podpisała się większość duchownych unickich. Opornych księży internowano w klasztorach albo zsyłano w głąb Rosji. Akt zjednoczenia nie dotyczył jednak obszaru Królestwa Polskiego, gdzie istniała unicka diecezja chełmska. Nie chcąc pogarszać swoich stosunków z papieżem, car Mikołaj I wstrzymał się chwilowo z likwidacją unii na tym terenie. Dogodna okazja do ostatecznej rozprawy z Kościołem unickim nadarzyła się dopiero po upadku powstania styczniowego. Władze carskie przystąpiły do zniesienia unii pod hasłem oczyszczenia obrządku, co równało się z wprowadzeniem liturgii prawosławnej. Zaczęto sprowadzać nowych księży z Galicji, którzy za znaczne korzyści materialne zgodzili się przejść na wiarę prawosławną i stopniowo wymuszać konwersję swoich wiernych.

Akcja rządowa spotkała się ze zdecydowanym oporem unitów na Podlasiu. Nie dopuszczali oni nowych duchownych do sprawowania liturgii w cerkwiach. W 1874 roku doszło do starć wojska i żandarmerii z ludnością cywilną. Najbardziej dramatyczne wypadki miały miejsce w Pratulinie i Drelowie koło Białej Podlaskiej, gdzie zginęło kilkanaście osób. Mimo silnego oporu miejscowej ludności w 1875 roku doszło jednak do likwidacji unii w diecezji chełmskiej.

Ukraiński Kościół narodowy

O wiele lepszą sytuację mieli unici w zaborze austriackim. Zarówno władze austriackie, jak i Stolica Apostolska chciały zrównać w prawach oba współistniejące w Galicji obrządki Kościoła katolickiego. W tym czasie powstała też uznawana do dziś oficjalna nazwa wyznania unickiego – Kościół greckokatolicki. W XIX wieku spór między katolikami a unitami w zaborze austriackim współgrał z narastającymi antagonizmami narodowościowymi i społecznymi.

Z czasem we wschodniej Galicji Kościół greckokatolicki zaczął reprezentować interesy rodzącego się narodowego ruchu ukraińskiego, a katolicki był utożsamiany z narodowością polską. W dodatku większość szlachty reprezentowała katolicyzm w wydaniu rzymskim, a ludność plebejska była przeważnie unitami. Ukraińscy narodowcy byli mocno związani ze środowiskiem skupionym wokół unickiej katedry lwowskiej świętego Jura, dlatego ich przedstawicieli nazywano świętojurcami. Mimo wpływów rosyjskich ruch ukraiński dzięki lojalności wobec władz austriackich zachował swoją kulturową niezawisłość. Pozwoliło to nie tylko budować narodową tożsamość, ale także wskrzesić ideę niezależnego państwa ukraińskiego.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę unia przetrwała tylko we wschodniej Galicji, gdzie pozostały trzy unickie diecezje: lwowska, przemyska i stanisławowska. Na czele Kościoła greckokatolickiego stanął metropolita Andrzej Szeptycki, którego brat Stanisław był generałem wojska polskiego. Na terenach byłego zaboru rosyjskiego próbowano odbudować unię przez wprowadzenie obrządku bizantyjskiego. Ta tzw. neounia nie przyniosła jednak spodziewanych efektów. W założeniu miała być pomostem do katolicyzacji Białorusinów i Rosjan. Spotkała się jednak z niechęcią ze strony władz państwowych, które krytykowały ją za rusyfikację terenów wschodnich Rzeczypospolitej. Do dziś przetrwała jedna parafia neounicka – w Kostomłotach koło Białej Podlaskiej – bezpośrednio podległa prymasowi Polski.

Po II wojnie światowej władze sowieckie postanowiły zlikwidować Kościół greckokatolicki. Na synodzie w marcu 1946 roku ogłoszono kasację unii brzeskiej. Metropolita lwowski Józef Slipyj został aresztowany. Pozostałych duchownych i wiernych zmuszono do przyjęcia prawosławia. Represje dotknęły też unitów w Polsce. W wyniku akcji „Wisła” wielu grekokatolików przesiedlono na północ i zachód kraju. Ogólnopolskie biskupstwo greckokatolickie z siedzibą w Przemyślu powołał na nowo dopiero Jan Paweł II w 1991 roku. Dwa lata później papież odnowił też diecezje unickie na zachodniej Ukrainie.



Autor: Karol Mazur, Historyk czasów nowożytnych. Kieruje Sekcją Dydaktyczną Muzeum Powstania Warszawskiego

Źródło:rp.pl/Rzeczpospolita

 



Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 1466

  • Komentarze (0)


  • Pola wymagane*.

  • Ahne Partene

  • Wełyczania Uspeniju

  • Pryjdite, pokłonimsia... Psałom 103

  • Stepenna praznyczna 'Ot junosty mojeja'


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?